BALLADA O DASIEROTCE
(22.08.2001)
Dawno, dawno temu z jajeczka wykluła się Dasierotka. Była to dziewczynka o bardzo jasnych i złocistych włosach, która za swa matkę uznawała Naturę, za ojca Czas, za siostrę Przyrodę, a za brata Psa. Chodziła z pieskiem na spacery więc nazwała go Spacer. Nie lubił jej nikt, pewnie dlatego, że była od wszystkich mądrzejsza i w ogóle nie przypominała człowieczych blondynek, poza tym nigdy nikogo nie zaprosiła do swojego domu
– dlaczego? - bo go nie miała. Dasierotka wzrastał a wraz z nią Spacer. Nie wiadomo kiedy a stała się już prawdziwą kobietą. Kiedy Dasierotka skończyła sześć lat zainteresowało się nią stare, bezdzietne małżeństwo. Po długiej walce i ubieganiu się, udało się im zaadoptować Dasierotkę. Dasierotka wzrastał wiec teraz u nich. Spacer nie mógł być w domu, bo zabrudziłby meble łapami więc trzymano do na zewnątrz. Uwiązano go niedaleko budy i nie dbano o niego zbytnio. Tylko Dasierotka o nim pamiętał. Więc i na tym obiedzie trzymała pod stołem pojemnik na jedzenia dla niego. Wrzuciła tam wszystko zostawiając sobie tylko kromkę chleba Dasierotka ugryzła kawałek chleba i zaczęła go rzuć. Czuła, że jedzenie w pojemniku zaczyna się psuć więc wybiegła z domu aby pospacerować do Spacera. Jedzenie z pojemnika wrzuciła Dasierotka do psiej miski, wciąż rzując chleb. Poszła też kiedyś Dasierotka nad rów Marjański aby tam zażyć kąpieli. Nie powiedział gdzie idzie nikomu z domowników więc potem szukano ja przez trzy dni. Kiedy ja już odnaleziono, przybrana matka zapytała dlaczego nikomu nie powiedział gdzie idzie. Dasierotka nic nie odpowiedzia. Wszystkim zrobiło się jej żal więc zaprowadzili ją do domu gdzie po pozwoleniu jej odpocząć zadręczano ją pytaniami. Wreszcie wkurzony ojciec zapytał: „Będziesz mówić czy nie?” Tak wyszło na jaw kalectwo Dasierotki. Przez poszanowanie dla darów nieba Dasierotka nie wypluła kawałka chleba, który przytkał jej buzię. Zawieziono Dasierotkę do lekarza a on odpowiedział, że trzeba będzie usuwać to operacyjnie. Chirurg przygotował się do operacji i kiedy wiedział jakie komplikacje może wywołać nieudana operacja, łyknął sobie na dobry początek. Pijany chirurg wciąż sobie nie trafiał i po operacji twarz Dasierotki wyglądała zupełnie inaczej niż przed. Dasierotka zarabiała pokazują się na ulicy i wykazując swój talent do sztuczek. Dostawała górną warga aż do czoła i w tym samym czasie mogła polizać się po szyi. Kiedy tymi sztuczkami dorobiła się sumy potrzebnej do operacji, poszła do szpitala. Niestety trafiła na tego samego chirurga i on naprawiając język zaczepił szczypcami o jelito cięki i wyrwał je wraz z kiszką stolcową. Dasierotak przeżyła operację. Niestety i tak zmarła potem z głodu. Niedługo później z głodu zmarł także Spacer. Teraz razem spacerują sobie po elizejskich ogrodach. A i ptaki o nich przez wieki pamiętać będą….